środa, 23 kwietnia 2014

2.

Bezsenna noc.
Miliony myśli.
Miliony wersji
minonych już zdarzeń
lub tych,
które nigdy się nie wydarzą.
Refleksyjne piosenki
słuchane przy blasku świeczki.
Wpatruję się w jej płomień.
Jest niespokojny, ale jednak...
Bije od niej
niesamowite ciepło.
Tak bardzo boję się,
aby nie zgasła.

Każdy mój oddech powoduje,
że płomień
chwieje się.
A gdyby tak...
Przestać oddychać?
Czy płomień byłby spokojniejszy?
Czy warto,
skoro i tak kiedyś zgaśnie?
Życie również zgaśnie.

Moja świeczka
ledwo oświetla
tę kartkę papieru.
Daje mi jednak ciepło.
Tak bardzo boję się,
aby nie zgasła.

A gdyby tak ogień buchnął
i zamiast małego płomienia
stałby się pożarem?
Mundurowi próbowaliby
uratować mnie.
A ja
schowałabym się na suficie.
Tak mnie nie znajdą.
Płonęłabym niesamowitą miłością
połączoną z wymownym cierpieniem.

Płomień świeczki
jest coraz słabszy.
Ledwo oświetla kartkę,
a ja wciąż się boję,
aby ona...
Nie zgasła...

Stoję w płomieniach.
Ogień spala
moje uczucia,
serce.
Tego nie da się już uratować.
Mówię "żegnaj" światu.
Mówię "dobranoc".
On nie chce
oddać mnie Bogu.

Jestem silniejsza.
Wygrywam.
Umieram.







Wstawiony na życzenie.
Napisany w nocy z 5 na 6 kwietnia, około 2:45.
Autentycznie przy blasku świeczki,
bez włączonego światła.

Po napisaniu
zdmuchnęłam świeczkę
i poszłam spać.


Gocha

2 komentarze:

  1. Genialny. Nie przepadam za tego typu literaturą, ale.. Twoje wiersze naprawdę są bardzo mądre i powodują, że mam chęć je przeczytać, nawet kilkakrotnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba dlatego, że są takie prawdziwe, moje... Nic pod publikę. Miło mi, dzięki. :*

      Usuń